Spotkanie z legendą Joe Simpsonem

0

In August 2011 I had an oppurtunity to meet one of the most popular mountain climbers Joe Simpson. During an mountain event in Zakopane (Poland) I spent few hours watching his movie and enjoying the lecture he gave us. After all I proudly shook his hand and got his autograph on the book’s first page. That was the unforgettable event.

Wiem, że odgrzany kotlet nie zawsze smakuje dobrze, ale zaryzykuję. Poniżej, w ramach przenosin postów ze starego bloga, podrzucam historię, która miała miejsce 2 lata temu. Podczas 7. Spotkania z Filmem Górskim w Zakopanem miałem okazję poznać legendę alpinizmu Joe Simpsona. To krótkie spotkanie i uścisk dłoni człowieka, dla którego na zawsze pozostanę kolejnym typem, który kupił książkę, wniosło zaskakująco dużo w rozwój mojego „górskiego ja”. Enjoy!

Kim jest Joe Simpson? Z jednej strony nie chciałbym wdawać się w rozpisywanie nad jego bio w obawie, że mógłbym coś przeoczyć, z drugiej jednak grzechem będzie pominięcie tej kwestii. Joe Simpson jest brytyjskim alpinistą, który w 1985 roku zdobył andyjski szczyt Siula Grande (6344 m n.p.m.) metodą alpejską wraz z partnerem Simonem Yatesem. Podczas schodzenia ze szczytu Joe Simpson złamał nogę, a jego towarzysz na dalszym etapie zejścia, w obawie o swoje życie, odciął linę łączącą go Simpsonem, który w konsekwencji spadł do lodowej szczeliny… Dalej nie będę już budował atmosfery grozy wokół tego wydarzenia i kontrowersji z nim związanych. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z dostępnymi informacjami w Internecie lub przede wszystkim do lektury Touching the Void, książki autorstwa Simpsona, w której opisał przeżycia z andyjskiej wyprawy.

Joe Simpson

Tak jak zaznaczyłem na wstępie, chciałbym aby wpis ten dotyczył moich wrażeń i relacji z tego wydarzenia, a nie stanowił kolejny materiał do niekończącej się dyskusji pt.”Dlaczego Simon odciął Joe?”

Razem z moimi górskimi kompanami załapaliśmy się do grona ostatnich 30 osób, którym sprzedane zostały bilety na wydarzenie. Sala pękała w szwach, a właściwie sale bo zainteresowani zajmowali miejsca w dwóch pomieszczeniach oraz przy scenie na zewnątrz. Naszej trójce przypadła miejscówka wyjątkowa: podłoga, ok. 1,5 m. kwad. – ja z głową lekko wsuniętą pod stolikiem, Lucky 1 z kolanami pod brodą, a Stasiu niczym milord z nogami dotykającymi drewnianej sceny. Zanim pojawił się gość, przyszło małe rozczarowanie. Okazało się, że Joe Simpson wystąpi pod namiotem na zewnątrz, a my, zgromadzeni w środku doświadczyć będziemy mogli jego osoby za pośrednictwem obrazu wyświetlanego z rzutnika, ale… Po części oficjalnej Simpson miał się pojawić na scenie tuż przed nami, by rozdawać autografy. Rewelacja!

Joe Simpson

Można powiedzieć, że spotkanie podzielone zostało na 3 części. Na początku odbyła się projekcja filmu Beckoning Silence, dokumentalizowanej produkcji przedstawiającej tragiczne wydarzenia na Eigerze w 1936 roku. Simpson pokonując trasę z jaką walczyli ponad 70 lat temu Toni Kurtz i Andreas Hinterstoisser, dla których wyprawa zakończyła się tragicznie, w wyjątkowy sposób opisuje tamte wydarzenia. Świetne ujęcia, doskonała realizacja – bez zbędnego komentarza delektowałem się tym obrazem.

Po filmie przyszedł czas na rozmowę z Joe Simpsonem. Simpson popijając „lekko gazowanego lagera”, w towarzystwie tłumacza i prowadzącego wywiad, oddawał się rozmowie. Idąc na spotkanie liczyłem na występ co najmniej gwiazdora, opływającego w świetle sławy i oblepionego naszywkami sponsorów. A tu nagle pojawia się Pan w jeansach, sportowej koszuli, nie za wysoki… Ale było w nim coś, co mnie onieśmielało. Skromność, a jednocześnie świadomość swojej pozycji, osoby, może i legendy? Simpson okazał się mistrzem ciętego słowa, inteligentnie oraz z właściwym sobie poczuciem humoru trafnie ripostował co bardziej podchwytliwe bądź osobiste pytania prowadzącego i widowni. W całej rozmowie były oczywiście elementy typowe dla tego rodzaju spotkań, czyli pytania o początki wspinaczki, o motywację, doświadczenia, przeżycia i plany. Były też pytania ze sfery religii. Co ciekawe, Simpson odpowiadał niezwykle szczere, nie owijał, nie próbował unikać tematów. Odpowiedzi z reguły były precyzyjne, z nutką sarkazmu, często ironii i wspomnianego powyżej charakterystycznego poczucia humoru. Simpson mówił też o zagadnieniu moralności w górach oraz o tym, dlaczego przestał się wspinać. Chciałbym dodać, że doskonale spisał się tłumacz, który świetnie oddawał sens wypowiedzi gościa.

Joe Simpson

Nie zabrakło również pytań od publiczności. Było kilka perełek. Od pytania: dlaczego przestał wierzyć w Boga, po mało oryginalnie – czy ma za złe Simonowi, że go odciął, po absolutną perełkę: pytanie o artystyczny aspekt szczeliny, w którą spadł!

Po części poświęconej na rozmowę i zadawanie pytań, przyszła kolej na autografy. I tutaj szczęście przyszło wprost do nas, bo jako jedni z pierwszych (z racji naszych mało komfortowych miejscówek), znaleźliśmy się tuż przed sceną. Mały stolik, kilku ochroniarzy po bokach i Joe Simpson we własnej osobie, cierpliwie i z uśmiechem podpisujący swoje książki, co kilka osób wdający się w krótkie uprzejmości. Jako, że chwilę tą bez wątpienia należało uwiecznić, wybór padł na Stasia, który pełnił rolę nadwornego fotografa… Mroczną tajemnicą pozostanie, dlaczego akurat on, a nie żaden z nas dwóch musiał pstrykać fotki.

Nie będę rozpisywał się również nad emocjami, które mi towarzyszyły zbliżając się do Simpsona. W dwóch słowach: onieśmielenie i wielki respekt. Kiedy przyszła moja kolej, oprócz podpisu na książce Beckoning Silence, którą kupiłem w trakcie Spotkania, poprosiłem o możliwość uściśnięcia dłoni Joe. Tylko tyle i aż tyle wystarczyło mi. Nie powiem, że to spotkanie odmieniło moje życie, czy że stałem się lepszym amatorem turystyki górskiej. Nie, kompletnie nic z tych rzeczy. Wiem tylko, że po tym spotkaniu Joe Simpson przestał być dla mnie jedynie „człowiekiem, który się czołgał”.

Autograf na książce Beckoning Silence złożony został przez Joe Simpsona dla Gregora, mojego taty, dla którego ten skromny prezent jest podziękowaniem za zaszczepienie we mnie pasji do gór.

 

Do zobaczenia na górskim szlaku albo na Facebooku:

Komentarze

Share.

Comments are closed.