Delta Spork. Powodzenia w jedzeniu

0

Chyba po raz pierwszy nie wiem co napisać jako lead. Opinie o sztućcach turystycznych? Brzmi dziwnie. Jakkolwiek o tym właśnie jest ten wpis. Delta Spork

Bez zbędnych historii około zakupowych i motywów, którymi się kierowałem kupując Delta Spork, przechodzę od razu do clou. Element nazywany powszechnie „łyżką” jest wyjątkowo mało pojemny. Głęboko wcięte zęby „widelca” sprawiają, że pojemność łyżki jest taka sama, jak zwykłej łyżeczki stołowej. Jeśli zamierzasz zjeść nią zupę – lepiej wypij ją duszkiem, a gratisy (ziemniaczek, marchewka, inne rarytasy z plecaka) wyjedz palcami zanim danie wystygnie. Niedawno w japońskiej knajpie jadłem pierwszy raz zupę pałeczkami. Poszło mi sprawniej, niż Delta Spork.

Delta Spork

Element à la widelec na końcu łyżki wydaje się być również pewnym przeoczeniem designerskim. Ok, rozumiem, że po przeciwnej stronie już się nie zmieścił bo jest tam „nóż”, ale a) zmniejsza pojemność tego, co umownie nazwaliśmy już łyżką, b) ciężko na to coś nabić.  Przejdźmy teraz na drugi, odległy koniec turystycznego sztućca. W tym miejscu, idąc za definicją, znajduje się narzędzie do cięcia, krajania – zastanawiam się jednak czego? Wiem, że dania biwakowe czy wyprawowe to nie wymarzony schabowy, karczek czy pieczona kiełbasa z grilla, jednak załączonemu nożowi bardzo daleko do spełniania jego podstawowym funkcji. Tępy i giętki, w tych dwóch słowach zamknę swoje użytkowe spostrzeżenia.

Delta Spork

Nie ma co żałować jednak zakupu. Pieniądze na Delta Spork to pozostałości z otrzymanej karty podarunkowej. Cena, niecałe 3 funty. Smacznego!

Do zobaczenia na górskim szlaku albo na Facebooku:

Komentarze

Share.

Comments are closed.